Kupcy walczą z PKP o swoje prawa

Choć obecną sytuację tłuszczańskich kupców, ich nierównej walki z właścicielem gruntów, na których stoją ich pawilony handlowe, czyli PKP można...

Choć obecną sytuację tłuszczańskich kupców, ich nierównej walki z właścicielem gruntów, na których stoją ich pawilony handlowe, czyli PKP można określić jako walkę Dawida z Goliatem, to mimo to się nie poddają,walczą o swoje.

Ponad 20 lat temu tłuszczańscy przedsiębiorcy wydzierżawili od PKP teren, na którym z własnych nakładów zbudowali pawilony handlowo – usługowe. Przez lata tworzyli nowe miejsca pracy, płacili podatki i tworzyli naszą rodzimą gospodarkę. Problem zaczął się w chwili, kiedy to w spółce PKP Nieruchomości podjęto decyzję o sprzedaży tych gruntów. Zdrowy rozsądek wskazywałby, że nie ma problemu, niech kupcy wykupią grunty na zasadzie pierwokupu i dalej działają. Otóż rzeczywistość w gąszczu przepisów i polityki spółki wygląda zupełnie inaczej…

 Zaproponowano bowiem, żeby przedsiębiorcy ci przystąpili do przetargu, w którym tak naprawdę wynik jest z góry przesądzony, bo np. z dużą siecią handlową nie mają szans. Nikt z PKP nie zwraca uwagi, że te tereny to nie tylko grunty, ale to miejsca pracy, a w końcu całe życie, które ci ludzie poświęcili na budowanie swoich firm.

 Przedsiębiorcy założyli Stowarzyszenie „Nasza Ziemia”, aby wspólnie zabiegać o swoje. Chcą, aby przedstawiciele spółki zasiedli z nimi do negocjacji, aby mogli odkupić tereny po cenie rynkowej i dalej prowadzić swoje firmy. Na nic jednak pisma o wykup gruntów, czy to samego stowarzyszenia czy wspierającego ich burmistrza, gdyż pozostają bez odpowiedzi.

 W lipcu zwrócili się więc o pomoc do posłów z naszego podwarszawskiego okręgu. Jako pierwszy interwencję podjął poseł Artur Dębski i 13 sierpnia spotkał się z władzami gminy i przedsiębiorcami.

- Kupcy mieliby przystąpić do przetargu i wykupić te tereny? – pytał retorycznie poseł Dębski podsumowując spotkanie – Działki nie są duże. Niektóre mają 100 metrów kwadratowych, niektóre nieco więcej. W Tłuszczu ceny takich działek kształtują się w okolicach 200, no może 300 złotych za metr. Stumetrowa działka kosztuje więc około 20.000 czy 30.000 zł. Tymczasem w otwartym przetargu po przystąpieniu do niego wielkich sieci handlowych ceny mogą osiągnąć kilkaset tysięcy złotych. Kupcy ponieśli duże nakłady budując swoje pawilony handlowe i teraz powstaje problem. Nakłady na budowę niekiedy idące w setki tysięcy złotych są bez znaczenia? – kontynuował.

 - Uważam , że w tej sytuacji ze względu na wieloletni okres współpracy jak również koszty poniesione na budowę swoich pawilonów kupcy powinni mieć prawo pierwokupu, którego warunki zostaną uzgodnione w drodze negocjacji. Przy dobrej woli zostanie zachowanych wiele miejsc pracy i uniknie się spraw sądowych – dodał. Poseł zapowiedział również, że wystosuje w tej sprawie pisma, przede wszystkim do PKP.

Czy interwencja poselska pomoże? Czy PKP będzie chciało negocjować? Sprawa zaczyna dotykać coraz większą liczbę przedsiębiorców, nie tylko z Tłuszcza, którzy wiele lat temu na terenach kolejowych zaczynało swoją działalność,ale praktycznie wszystkich gmin przez które przebiega trasa kolejowa. Momentami jednak przypomina ona walkę Dawida z Goliatem, małych przedsiębiorców z ogromną spółką, która nie tylko ma zaplecze prawne, ale przede wszystkim rządzi się swoimi prawami.